
Ks. Blachnicki z prorocką siłą, która w czasach PRL nie miała precedensu, nazywał po imieniu otaczającą go rzeczywistość. Nie szukał eufemizmów, mówił po prostu, że państwo, w którym przez 45 lat żyli Polacy, nie było suwerenne a ludzi pozbawiono podstawowych praw obywatelskich.